Menu

5-ta Edycja D&D i Sword Coast Legends NEXT

« Poprzednia
Następna »

Neverwinter Nights 3 - w imię zasad...

A jednak wrzaski i złorzeczenia graczy, którzy spodziewali się co najmniej NwN 3, nie cichły. Mainstreamowe recenzje Sword Coast Legends na razie pomińmy, wrócimy do nich innym razem. Opinie graczy były za to spolaryzowane - jedni tytułem się zauroczyli, inni woleli nienawidzić. Według samych graczy, główne przyczyny krytyki leżały po stronie edytora kampanii oraz sposobu adaptacji zasad D&D.

Mówiąc o edytorze powinniśmy pamiętać, że Rzym nie został zbudowany w jeden dzień. A budowa platformy pokroju (nie ukrywajmy - leciwej już) Aurory, czyli systemu na bazie którego powstała seria NwN oraz Wiedźmin, nie trwa rok. W istocie, Aurora w wersji premierowej powstawała przez 4 lata, a trzeba też pamiętać, że pracowała nad nią nieporównywalnie większa, majętniejsza i doświadczona pracą nad Baldur's Gate ekipa.

W tym kontekście niezależne studio N-Space nie wypada wcale źle. A może i wręcz przeciwnie... Wypada nad wyraz dobrze? SCL powstawało około roku. Prawda, że do budowania kampanii nie otrzymaliśmy narzędzia w pełni developerskiego, a stosunkowo podstawowy edytor przygód. Ale już długość Kampanii Oficjalnej w Sword Coast Legends przekracza długość kampanii w Nevewinter Nights. A to dopiero początek.

Drugim zaś powodem złości i rozczarowania graczy było podejście N-Space do adaptacji reguł fabularnego D&D.

Nad słusznością ich skarg, co może niektórych zaskoczyć, można by debatować. A nawet trzeba by w Polsce podebatować, gdyż dyskusje te na zachodzie docierają do nowych konkluzji. Nieco może zaskakujących. Podebatujemy jednak innym razem, ponieważ w międzyczasie okazało się, że wbrew opiniom hejterów wieszczących szybki upadek tytułu, w Sword Coast Legends można zjeść ciastko i mieć ciastko...

Otwarty System - Raj Modera

Cóż się takiego wydarzyło. Otóż kilku bystrych graczy postanowiło wziąć sprawy w swoje ręce. Bardzo dobrze znali takie tytuły jak Neverwinter Nights czy NwN 2, brali udział w tworzeniu do tych gier modów. A jednak spodobało im się SCL i mimo przejściowych niedoróbek, urzekło ich jaki ten tytuł może mieć potencjał. W zasadzie do pełni szczęścia, w czasie oczekiwania na zapowiedziane przez N-Space możliwości, potrzeba im było jedynie lepszej wierności zasadom D&D. Darowanemu koniowi postanowili więc zajrzeć w pliki... A tam... Eureka!

Prawie wszystko okazało się otwarte dla edycji. Archiwa SCL pełne są całkiem dobrze opisanych ustawień, których zmienne i wartości można modyfikować. Błyskawicznie wpływając na zachowanie gry, również w trybie online! Wystarczyło więc trochę eskerymentów, aby udało się stworzyć pierwsze Mody.

Eksplozje entuzjazmu moderów szybko odbiły się echem w powoli krystalizującej się, ale na tym etapie nadal wewnętrznie podzielonej społeczności. Zastanawialiśmy się więc, jak na szperanie w ich danych zareaguje N-Space? Jaka okaże się tu ich polityka...
Na szczęście, dość szybko odetchnęliśmy z ulgą. Twórcy Sword Coast Legends postawnowili wręcz wspierać moderów! Wyjawili, że w około 90% gra ta oparta jest na umieszczonych w kliencie archiwach. A więc teoretycznie można w niej stworzyć cuda. W kolejnych postach na oficjalnym forum, a nawet w streamach na Twitchu developerzy dzielili się anegdotami o tym jak szalone modyfikacje tworzyli, dzikie wyścigi po mapach i inne.

Ekipa N-Space dała więc moderom zielone światło, postanowiła też ułatwiać im pracę przez szereg planowanych (i kilka już wprowadzonych) usprawnień. Przykładowo, obecnie modyfikacje posiadają swój folder na dysku każdego gracza. Wystarczy wkopiować do niego zmodyfikowane pliki oraz wykonać prostą edycję.

Moderzy przeszli zatem do realizacji ich marzeń, czyli prób konwersji Sword Coast Legends w sposób całkowicie wierny Dungeons & Dragons.

« Poprzednia
Następna »

Skomentuj

Powrót na górę

Nasze Portale